Nazywam się Kain, nie mam pojęcia czy to imię ma jakieś ukryte znaczenie czy to po prostu wena twórcza Biernara. Mojego ojca, tak. W naszej watasze utarło się mówienie po imieniu do każdego, nawet do własnej matki. Czemu? Nie wiem, to pewnie kolejny pochrzaniony zwyczaj Bie... mojego ojca. Mam czwórkę rodzeństwa - Kirę, Madsa, Airę i Rubena. Ja i Ruben jesteśmy prawie tacy sami. Oczywiście nie pod względem intelektualnym, na pewno nie. Nasza sierść różni się od siebie dokładnie tak samo jak dwie krople wody, gdyby nie zapach, na pewno nie bylibyśmy rozróżniani. Czasami odnoszę wrażenie, że nie dojrzałem do roli drugiego bolszoja, gdyby nie to, że Biernar na łożu śmierci zażyczył sobie mnie to zostałby nim z pewnością Mads. To jest wilczur niesamowity, chciałbym być taki jak on. Nie jestem zazdrosny w żadnym wypadku. Po prostu chciałbym być taki jak on.
